wtorek, 15 października 2013

Holenderska jesień i jak na nią reagować

Znacie ten moment w roku, kiedy nie jest jeszcze zimno, ale już nie jest ciepło, przez co na ulicach możemy widzieć zarówno ludzi w tiszertach jak i w skórzanych kurtkach? Na pewno znacie. Tak zwykle wyglądają początki polskiej Złotej Jesieni. Otóż patrzenie na to zjawisko w niesamowicie wietrznej i deszczowej Holandii, kiedy ma się wokół siebie ludzi z całego świata (mieszkam w akademiku dla studentów międzynarodowych) jest jeszcze bardziej zabawne. Dlaczego? Bo różnorodność ubrań jest dużo większa, ze względu na przyzwyczajenia temperaturowe tymczasowych studentów przywiezione z ich rodzinnych stron.

I tak, dla przykładu, mój współlokator Fabrizio, który jest Włochem, wygląda obecnie mniej więcej tak:


Za to moja współlokatorka Talash z Kenii wygląda tak:



Ja, zaprawiona w jesiennych bojach w naszej niezbyt ciepłej Polsce, wyglądam jeszcze całkiem letnio w mojej bluzie i szaliku (chociaż już powoli zaczynam dokładać skórzaną kurtkę do zestawu):



Natomiast niektórzy Holendrzy wydają się w ogóle nie zauważać zmian pogodowych:




Czy przyjdzie moment, w którym wszyscy wsiądziemy na nasze rowery ubrani tak samo? To się jeszcze okaże. Póki co Talash rozpacza, że ¾ jej walizki to rzeczy na lato (trudno o inną garderobę, kiedy na co dzień mieszka się w Kenii), a w Holandii ma zamiar zostać na cały okres studiów. Czas rozpocząć polowanie na zimową kurtkę.  I buty – bo z przerażeniem spojrzałam na jej Conversy, kiedy stwierdziła - „to są moje zimowe buty!”.

Rysunki wykonał adoomer

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia