środa, 29 marca 2017

Grace and Frankie - pierwsze wrażenie po trzecim sezonie (SPOILER ALERT!)

Trzeci sezon "Grace and Frankie" obejrzałam w 4 dni. I mam wrażenie, że szło mi coraz wolniej im bliżej byłam końca (jeśli w ogóle możemy mówić o zwolnieniu tempa w przypadku 4 dni ;)). Serial jakby stracił na jakości.

Netflix
Zaczęło się bardzo dobrze, serial trzymał poziom poprzednich sezonów zasypując nas sporą ilością żartów, ale też redefiniując pokazywanie w telewizji osób starszych, nieheteroseksualnych oraz ich seksualności. Potem, co do tej pory nie było domeną "Grace and Frankie", zrobiło się bardzo sentymentalnie (mniej więcej od momentu, w którym Frankie zaczyna się zastanawiać nad przeprowadzką do Santa Fe).

Nie ma nic złego w sentymentalnych wątkach, ale do tej pory nawet poważnych tematów ten serial nie bał się traktować z przymrużeniem oka i bez idealizowania. Poczułam, że coś jest nie tak, kiedy nie mogłam się zaśmiać przez większość ostatnich odcinków serii, a dodatkowo byłam w stanie przewidzieć wszystko, co stanie się za chwilę. Końcowa scena dopełniła dzieła - tak cukierkowo w "Grace and Frankie" chyba jeszcze nie było.

Moje podejście do kilku ostatnich odcinków trzeciego sezonu o moich ulubionych staruszkach telewizji nie zmienia jeszcze oceny całego serialu, który nadal kocham. Sezon miał wiele mocnych momentów i nadal zaskakuje odważnym podejściem do seksualności, damsko-damskiej przyjaźni (wciąż bardzo jej mało w kinie i telewizji, przyjaźń Grace i Frankie to zdecydowanie miłe odświeżenie) i ageizmu, który nadal jest plagą naszego społeczeństwa. Mam tylko nadzieję, że serial zejdzie z drogi przewidywalności i trochę zmniejszy poziom niepotrzebnej słodyczy.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia