czwartek, 2 stycznia 2014

NAJlepsze koncerty w 2013

Mamy styczeń. Styczeń to nie tylko czas świąt, ale również czas podsumowań mijającego roku. Stąd pozwoliłam sobie na moje własne podsumowanie tego co najlepsze w 2013. Jak to u mnie - w muzycznym stylu.

NAJlepsze koncerty
1. Nick Cave and the Bad Seeds na Heineken Open'er Festival, jak również w każdym innym miejscu na globie - po prostu perfekcyjny. Rozpisywałam się już na ten temat tu, tu i tu, jeśli ktoś jest ciekaw.


2. Swans w Stodole - 16 marca 2013, moje 23 urodziny i mój kochany apokaliptyczny zespół. Swego czasu moja recenzja tego koncertu znalazła się tu.


3. KoRn na Impact Festival - Head po raz pierwszy w składzie po powrocie na łono kapeli.

fot. Paweł Wegner, mmwarszawa.pl

4. Rammstein na Impact Festival - ogień, ogień i jeszcze raz ogień.
5. Godspeed You! Black Emperor na Off Festivalu - mistrzowie dźwięku i oprawy, słów brak. Kilka słów ode mnie na temat całego Offa znajdziecie tu.


6. Roger Waters na Stadionie Narodowym - show totalne, tak samo jak album The Wall. Moja relacja z tego wydarzenia do przeczytania tutaj.


7. The Offspring na Orange Warsaw Festival - głównie ze względu na gimnazjalny sentyment, ale też na wciąż tlącą się w tych panach punkową iskrę.


8. Elementary Penguins na Popronde - przyjemne, holenderskie i z przytupem.


9. Goat na Off Festivalu - ci szamani przywołali pierwszy deszcz w trakcie tych kilku gorących katowickich dni. Ponownie odsyłam do mojej relacji z Offa.
10. Zbigniew Wodecki with Mitch & Mitch na Off Festivalu - za pozytywne zaskoczenie roku. Kilka słów na ich temat znalazło się również we wspomnianej relacji z Off Festivalu.


11.Steve Reich na Open'er Festival - klasyczna magia, trochę gorsza niż zeszłoroczny Penderecki, ale nadal zachwycająca. Moja relacja z Open'erowych koncertów znajduje się pod tym linkiem.


12. Franz Ferdinand na Coke Live Music Festival - bo jak ich tutaj nie lubić.
13. Florence and the Machine również na powyższym - bo całkiem ładnie to wyszło, chociaż nie nazwałabym tego wydarzeniem muzycznym dziesięcioleci, jak to proponują forsować niektóre portale.
14. Paradise Bangkok Molam International Band na Off Festivalu - bo nigdzie nie bawiłam się tak wesoło jak tam. Relacja, jak już pisałam, tu.


15. Gogol Bordello w Stodole - za slowiański żywioł


16. Retro Stefson w Powiększeniu - za energię i optymizm


17. Patrick Wolf w Palladium - za emocje, które niestety panu Wolfowi nie udały się na koncercie na pierwszym dniu Offa - a szkoda...


+ bonus - Jelonek zawsze daje radę. W tym roku na beznadziejnych Ursynaliach też.


Oczywiście w minionym roku koncertów odbyło się wielokrotnie więcej i o każdym, na którym byłam mogłabym napisać parę dobrych (bądź złych) słów. Jednak te przyszły mi na myśl jako pierwsze, kiedy myślałam o najlepszych. A jak Wy podsumujecie koncertowy rok 2013? 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia