czwartek, 12 października 2017

10 pozytywnych bohaterek dla dziewczynek na Dzień Dziewcząt

Zaznaczę na początku, że pozytywnych bohaterek dla dziewcząt na pewno jest więcej niż 10. Nie widziałam wszystkich filmów, nie przeczytałam wszystkich książek. Wybrałam jednak 10 postaci, które są mi szczególnie bliskie bądź dobrze spełniają cechy modelu, na jakim kolejne pokolenia kobiet mogą się wzorować. Niektóre po prostu w danym momencie przyszły mi do głowy. Oto lista 10 pozytywnych bohaterek specjalnie z okazji wczorajszego Międzynarodowego Dnia Dziewczynek.

Pippi Pończoszanka

To ja, kiedy na imprezie przebieranej dobrałam strój do osobowości
Ruda Szwedka była moją towarzyszką w dzieciństwie i zawsze mówię, że bardzo mocno mnie ukształtowała. Zdaje się, że moi rodzice uznali, że rudemu dziecku będzie się łatwo identyfikowało z innym rudym dzieckiem, stąd otaczanie mnie książkami o Pippi Pończoszance. Mówię to w zupełnie pozytywnym sensie - Pippi to mieszkająca sama dziewczynka, której dom jest pełen zagadek i sprzeczności. Jeździ na koniu, a jej zwierzątkiem domowym jest małpa. Przejawia szereg zainteresowań, które nie są stereotypowo dziewczyńskie, a dodatkowo jest nadludzko silna. Pippi walczyła też z mitem urody, zanim to było modne - pamiętacie, jak zaciekawiona pytała w sklepie po co komu maść do likwidowania piegów? Podkreśliła wtedy, że ona swoje lubi. Była też przede wszystkim dobrą przyjaciółką i pomocną osobą - trudno znaleźć lepszy przykład dla dziewczynek.

Emily the Strange // Dziwna Emilka

Obrazek pochodzi z emilystrange.com
Nie ma co ukrywać, Emily nie jest postacią z wybitnej literatury, czy filmu, powstała do ozdabiania ciuchów. Nie znaczy to jednak, że nie rozwinęła się w jak najbardziej pozytywną bohaterkę dla młodych dziewczyn. Do ciuchów dołączyły bowiem między innymi krótkie książeczki, które pozwoliły rozwinąć osobowość 13-latki. Jest blada, ma kruczoczarne włosy i mroczny wygląd. Nie boi się mówić tego, co myśli, otacza się czarnymi kotami i słucha dobrej muzyki. Odstaje od społeczeństwa, ale nie boi się, ani nie wstydzi swojej dziwności - tworzy z niej swój znak rozpoznawczy. Artystka, poszukiwaczka przygód, jeżdżąca na deskorolce wynalazczyni - marzycielka. A przede wszystkim nonkonformistka.

Chihiro ("Spirited Away")

Zródło: Spirited Away, Studio Ghibli
Po dotarciu z rodziną do obcego miejsca w początkowych scenach animacji "Spirited Away" Chihiro ostrzega ich, że coś jest nie tak, jednak jak to około 10-letnia dziewczynka jest lekceważona. Nie zmienia to jednak jej podejścia, przez co część krytyków filmu nazywa ją "niewychowaną", chociaż okazuje się przecież, że jej przeczucia były słuszne - Chihiro i jej rodzice znaleźli się w krainie bogów. Oni zostali zamienieni w świnie za spożycie pokarmu nie dla ludzi, a ich córka postanawia ich ocalić. Jak zauważa portal "Vice" w swoim tekście o filmie, Chihiro nie zmienia się potem w "grzeczną dziewczynkę", nadal pozostaje sobą i nie jest to krytykowane. W ogóle w filmie nie ma dobrych i złych, są za to szarości zamiast bieli i czerni, a interpretacje tego, co widzimy na ekranie są nieskończone - między innymi pojawiła się teoria o tym, że film mówi o konflikcie między nowoczesną i tradycyjną Japonią, jak również, że może poruszać trudny temat dotyczący wykorzystywania dziewcząt w domach publicznych.

Elsa i Anna ("Kraina lodu")

Zródło: Disney
Elsą i Anną z "Krainy lodu" zachwycali się chyba już wszyscy. Film Disneya, w którym najważniejszym związkiem nie jest ten między mężczyzną a kobietą, a między dwoma kochającymi się i wspierającymi siostrami. Tak bardzo kochającymi, że jedna przez lata ogranicza swoje magiczne moce, aby nie skrzywdzić siostry, a ostatecznie ucieka z ich wspólnego zamku, a druga postanawia stawić czoła przeciwnościom i ją odnaleźć. Zachęca też Elsę, nie odrzucając jej dziwności, aby nie ograniczała swoich mocy i korzystając z nich zasiadła na przynależnym jej królewskim tronie - bez konieczności zaślubin.

Tiana ("Księżniczka i żaba")

Zródło: Disney
Przed "Krainą lodu" był jeszcze jeden film Disneya, który dokonał pewnego przełomu, chociaż nie tak dużego i nie na taką skalę (jeśli chodzi o popularność) jak historia Elsy i Anny. "Księżniczka i żaba" pokazała nam Tianę, pierwszą czarnoskórą księżniczkę Disneya, której największym marzeniem był własny biznes. Od początku filmu widzimy, jak dziewczyna dąży do otwarcia własnej restauracji. Inaczej niż w "Krainie lodu" trafia co prawda na księcia, który okazuje się pomocny, ale to ona jest główną siłą napędową. I to ona ratuje go z opresji, kiedy zwiedziony próżnością daje zamienić się w żabę. Ciekawy wątek stanowi też relacja Tiany z jej bogatą przyjaciółką Charlotte. Różowa, typowo "księżniczkowata" i umalowana blondynka nie jest tu czarnym charakterem, pokazując, że każda dziewczyna może realizować swoje marzenia i gusta jak chce, również w bardziej stereotypowy sposób. Kiedy wydaje się, że dziewczyny będą walczyć o faceta, okazuje się, że zamiast tego wspierają siebie nawzajem. A do tego wszystkiego dodajmy jazz i blues prosto z Nowego Orleanu. Bardzo niedoceniony, a bardzo warty waszego czasu film.


Merida ("Merida waleczna")

Zródło: Disney
Między "Księżniczką i żabą" a "Krainą lodu" powstał jeszcze jeden film Disneya godny wymienienia w tym tekście, a mianowicie powstała we współpracy z Pixarem "Merida waleczna". Do Meridy jako naczelny szkocjofil mam szczególnie ciepłe uczucia. Ruda (znowu) dziewczyna odrzuca w filmie tradycje, w tym wizję zaaranżowanego małżeństwa i pokazuje, że bez faceta poradzi sobie najlepiej wygrywając w turnieju strzeleckim ze wszystkimi kandydatami na jej męża. Przez to podejście przez niektóre konserwatywne środowiska amerykańskie Merida była podejrzewana o bycie pierwszą księżniczką-lesbijką, co oczywiście jest zarzutem absurdalnym - bo od kiedy to, że nastolatka nie chce być zmuszana do małżeństwa przesądza o jej orientacji seksualnej? A nawet jeśli? Tak czy inaczej oprócz buntu "Merida waleczna" skupia się na relacji głównej bohaterki z matką (tak jak w "Krainie lodu" zamiast relacji z mężczyzną mamy relację siostrzaną). Nie jest to relacja łatwa (jak w życiu), a obie kobiety muszą przejść długą drogę, aby zrozumieć swoje podejście do siebie nawzajem oraz do tradycji. A w tle tej całej historii mamy piękną szkocką przyrodę. I szkockie zwierzęta.

Diana Prince ("Wonder Woman") 

Zródło: DC Comics
Najnowsza produkcja DC o Wonder Woman nie spełnia wszystkich oczekiwań feministek, ale na pewno zahacza o kilka bardzo istotnych punktów. Diana, podobnie jak inne bohaterki na tej liście, kwestionuje tradycyjne postrzeganie kobiety w społeczeństwie, walczy mieczem lepiej niż wszyscy mężczyźni w filmie razem wzięci, potrafi rozmawiać otwarcie o relacjach międzyludzkich (i seksie) nie kwestionując żadnego sposobu na życie i miłość (zwróćcie uwagę na jej dialog z kapitanem Stevem na łodzi, kiedy opuszczają Themyscirę). Poza tym znowu to mężczyzna jest tutaj "damą w opałach", a Diana nigdy nie daje się usunąć w kąt, kiedy wszystkich pochłania ogień walki. Najważniejszy w tym filmie był jednak nacisk położony na ekologię - Diana broni przyrody dosłownie własnym ciałem, a w obrazie wielokrotnie podkreślone jest to jak istotne są nasze zasoby naturalne. Można by oczekiwać od tego filmu jeszcze trochę więcej, ale to bardzo dobry początek! 


Katniss Everdeen ("Igrzyska śmierci")

Zródło: Lionsgate
Większość pewnie zna Katniss jako dziewczynę z twarzą Jennifer Lawrence, ale "Igrzyska śmierci" to przede wszystkim fantastyczna seria książek dla młodzieży. Dystopijna wizja, w której dzieci co roku zmuszane są do walki na śmierć i życie, a spośród nich wybierany jest jeden zwycięzca - ten, który przeżyje. W tej rzeczywistości żyje Katniss, nastolatka, która postanawia uratować swoją młodszą siostrę i zastąpić ją w Igrzyskach. Podczas samej rozgrywki skupia się przede wszystkim na współpracy, nie zaś na rywalizacji (między innymi z młodszą dziewczyną Rue, a także z kolegą z dystryktu, którego ratuje przed śmiercią). Aby ratować bliskich daje się wkręcić w trybiki machiny propagandowej, a potem bez jej woli opozycja tworzy z niej ikonę oporu. Katniss ma jednak własny plan na walkę z totalitarną władzą, jak również doskonale rozumie niebezpieczne mechanizmy, które tworzą się w nowym reżimie. Nigdy nie idzie z prądem i zawsze jest przeciwna bezsensownej przemocy, a także bezsensownej zemście. Sama decyduje o sobie (a także swoim życiu uczuciowym), sama potrafi zadbać o siebie i całą rodzinę (między innymi poluje). To naprawdę bardzo dobry przykład.

Judy Hopps ("Zwierzogród")

Zródło: Disney
Judy Hopps to jedyne zwierzę na tej liście, ale spokojnie możemy mówić o niej jako o człowieku. W spersonifikowanym zwierzęcym świecie disnejowskiego "Zwierzogrodu" jest główną bohaterką. Mimo bycia królikiem Hopps marzy o pracy w policji - zawodzie do tej pory zdominowanym przez duże zwierzęta, takie jak tygrysy, czy byki. Wyprowadza się ze wsi do dużego miasta i mimo, że dostaje najprostsze zadania - wlepianie mandatów za złe parkowanie - postanawia poświęcić się własnej sprawie tajemniczych zaginięć. Bajka opowiada przede wszystkim o krzywdzącej sile uprzedzeń - Hopps jest uznawana za zbyt słabą ze względu na swój gatunek, zaś przy okazji rozwiązywania zagadki kryminalnej idylliczny Zwierzogród, gdzie wszystkie zwierzęta żyją w pokoju, zwraca się szybko przeciwko drapieżnikom wytaczając przeciw nim argumenty znane nam z życia codziennego - że coś leży "w ich naturze". Judy oczywiście sprzeciwia się stereotypom, chociaż przez moment sama daje się wciągnąć w fałszywą narrację.

Leia Organa i Rey ("Gwiezdne wojny")

Zródlo: Star Wars, Lucasfilm
Na koniec dwa przykłady, które pewnie większości przychodzą na myśl w pierwszej chwili, kiedy myślą o silnych, niezależnych bohaterkach. Leia Organa i Rey, dwie kobiety ze starych i nowych "Gwiezdnych Wojen" (dość świadomie pomijam tu dość przezroczystą Padme...). Leia to wojowniczka, która na równi z Hanem i Lukiem walczy z Imperium. Wojskowa o stopniu generała, ale też księżniczka. Jej romans z Hanem nie jest sytuacją, w której ona jest nagrodą dla niego - ich relacja jest równoważna i nie stanowi jedynego aspektu jej postaci. Dodatkowo grająca Leię Carrie Fisher prywatnie zawsze propagowała idee feministyczne, doradzając również młodszym koleżankom z planu (między innymi polecała, aby nie dały się wcisnąć w seksistowski kostium, tak jak ona - ale wbrew pozorom nawet w nim pokazała swoją siłę). Rey, bohaterka najnowszej serii "Gwiezdnych wojen", nazywana jest z kolei nowym Lukiem Skywalkerem. Nie zna swoich rodziców, sama radzi sobie na nieprzyjaznej, pustynnej planecie. Współpracuje z napotkanymi mężczyznami, a Han Solo widzi w niej córkę, której nigdy nie miał - przekazuje jej swoje umiejętności, a także ufa, że dobrze pokieruje jego statkiem wspólnie z jego dawnym przyjacielem - Chewbaccą. Rey, podobnie jak Luke, odkrywa też w sobie moc, a jako nauczyciela wybiera właśnie Skywalkera. Pozostaje z niecierpliwością czekać, co z tego wyniknie.

Kogo jeszcze widzielibyście na takiej liście?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia